„Zainteresowanie pradziejami Polski to niewątpliwie jeden z najbardziej wyrazistych przejawów odrodzenia narodowego ostatnich lat – zjawisko zasługujące tyleż na sympatię (jak każde dociekanie prawdy) ile na politowanie (jak każdy przykład oczywistego zwiedzenia). Odkrywanie prasłowiańskich korzeni, fascynacja wizją lechickiego imperium i pogoń za mirażem jego reaktywacji – to wszystko bywa wręcz wzruszające i nierzadko co do intencji szlachetne, jako realizacja naturalnej potrzeby poznania własnego pochodzenia, próba powrotu do korzeni, a jednocześnie instynktowne wypełnianie najwyższego nakazu czci względem tych, którzy nas zrodzili (patrz: Dekalog IV). Ale „turbosłowiańszczyzna” w wielu realizacjach przybiera też postać antypolskiej dywersji ideologicznej i poważnego zagrożenia duchowego – jako zastępczy wzorzec pseudo-patriotyzmu, który w nieskrywanym bynajmniej, bo publicznie deklarowanym zamiarze swych orędowników oderwać ma młodych Polaków od fundamentalnej i konstytutywnej formacji katolickiej; poprzez recydywę pogańszczyzny (serwowanej w wersji sentymentalnej idylli), ma osłabić a ostatecznie wyrugować łacińską samoidentyfikację. Jest to ścieżka prowadzącą bynajmniej nie do odrodzenia autentycznej tradycji i wzmocnienia kondycji narodowej, ale raczej do zatracenia pionu moralnego i cywilizacyjnej busoli” – pisze Grzegorz Braun na łamach najnowszego numeru kwartalnika Magna Polonia, poddając gruntownej analizie zjawisko turbosłowiańszczyzny i związanego z nim neopogaństwa.

Jeśli kogoś kwestia ta zainteresowała i chciałby zapoznać się z całością tego arcyciekawego i dość obszernego artykułu, zachęcamy do nabycia najnowszego numeru kwartalnika Magna Polonia: Czasopismo można kupić tutaj (kliknij) i tutaj.

Komentarze